piątek, 31 października 2014

Prusowie, ludzie z lasu, nasi przodkowie. ZAPRASZAM NA FILMY :)

Baba Pruska pochodząca z czasów pogańskich.
Potrafili wyłonić się z puszczy niczym elfy, zaatakować chrześcijańskie Mazowsze ze stolicą w Płocku, a następnie oddalić się z powrotem do swej krainy, którą zwano Prusy. Kraina ta dzieliła się na ziemie, zamieszkiwane przez różne pruskie plemiona. Tereny obecnej Ziemi Lubawskiej w czasach pogańskich znajdowały się w granicach pruskiego plemienia Sasinów, a tam gdzie teraz stoi miasto Iława znajdowała się Pomezania. Prusowie wierzyli w wielu bogów, modlili się w Świętych Gajach, słynęli z długowieczności i odporności na choroby. Zamieszkiwali swoją krainę od czasów starożytnych, utrzymywali kontakty handlowe ze starożytną Helladą, Egiptem i starożytnym Rzymem. Stworzyli tajemniczą kulturę, w której centralnym punktem był szacunek dla natury. Nikt nie był w stanie ich pokonać. Ulegli dopiero w XIII wieku z powodu wypraw krzyżowych organizowanych przez Zakon krzyżackich.

Niech te dwa filmy uświadomią Ci drogi czytelniku bądź droga czytelniczko, że Prusowie zamieszkiwali obszar obecnego województwa warmińsko-mazurskiego oraz obwodu kaliningradzkiego. Są potomkami nas Polaków. Na zakończenie pragnę zacytować słowa Pana Leszka Lepczyńskiego: "W 2016 roku będzie rocznica 800-lecia przyjęcia chrztu przez dwóch pruskich rijkasów Surwabuno i Warpody – chrztu dokonanego w Rzymie przez samego papieża. A polskiego księcia Mieszka chrzcił jakiś nawet nie wiadomo jaki biskup i nie wiadomo gdzie. Na ziemi lubawskiej do dziś powszechnie mówi się w dialekcie mazurskim – a ja twierdzę, że mówi się sprutenizowanym polskim. Rodząca się świadomość odrębności pruskiego ludu Sasinów jest niezmiernie inspirująca i zastanawiającą". Cały wywiad możesz przeczytać tu: Leszek Lepczyński, prezes Związku Prusów w Polsce, zamierza stworzyć w powiecie iławskim Ośrodek Pamięci Dziejów Pruskich


Filmy:



1. Nieodkryte tajemnice - Prusowie Old Prussians Prußen



2. Ołtarze pogańskie Prusów





MAPY:
W XIII wieku dzięki udanej misji chrystianizacyjnej biskupa Chrystiana z zachodniej części pruskiej Ziemi Sasinów udało się utworzyć chrześcijańską Ziemię Lubawską.

Zielony kolor na mapie pokazuje  Ziemię Lubawską (będącej zachodnią częścią pruskiej Ziemi Sasinów), razem z miejscowościami i obiektami, które istniały tam w pierwszej połowie XIII wieku. Nielbark, jako wieś oczywiście jeszcze nie istniał ponieważ Prusowie (przed przyjęciem chrześcijaństwa) nie budowali wsi i miast. W Nielbarku znajduje się jednak grodzisko, czyli pozostałość po wczesnośredniowiecznym grodzie. Grodów na Ziemi Lubawskiej było wiele, nie wszystkie udało się zaznaczyć na powyższej mapie. Wiemy o grodach w: Gutowie, Nielbarku, Grodzicznie, Tylicach, nad Jeziorem Zwiniarz, w Sampławie, w Nowym Dworze Bratiańskim (dwa grody: Góra Pikowa i jeszcze jeden gród między nią i Świętym Gajem - warto dodać, że gaj ten znajdował się na terenie obecnej wsi Łąki Bratiańskie). Archeolodzy potwierdzili obecność na Ziemi Lubawskiej dwóch tzw. palifatów, czyli pozostałości po osadach, wzniesionych na palach wbitych w dna jezior. Osady te znajdowały się na Jeziorze Łąkorz i Jeziorze Skarlińskim. Poza tym gród (zapewne o charakterze sakralnym) znajdował się na wyspie Jeziora Radomno. Warto jeszcze dodać, że archeolodzy znaleźli pozostałości dużej osady nad Jeziorem Tarczyńskim w okolicy wsi Tarczyn. Jest jeszcze gród Sassenpils (gród Sasinów na wschód od Lubawy - we wsi Zajączki).



Polecam artykuł:

Prusowie z Ziemi Lubawskiej i ich sekret długowieczności.

niedziela, 26 października 2014

Gdyby nasi przodkowie 96 lat temu nie odzyskali niepodległości, Polacy byliby nadal jak drzewa, które wyrwano z ukochanej ziemi.


 Legendarne początki:
          Polska kraj, który narodził się przed wiekami. Nasza Ojczyzna, za którą tak wielu życie oddało. Kraj o legendarnych początkach, w których trzech braci Lech, Czech i Rus wyruszyło z dalekich przeludnionych krain w poszukiwaniu swojego miejsca w świecie. Cała trójka była władcami plemion słowiańskich. Na początku podróży trzej przywódcy razem ze swymi wojami, taborem, żonami i poddanymi wędrowali wspólnie. Słowianie pokładali w całej trójce wielkie nadzieje i wierzyli w mądrość swoich władców. Podczas podróży ludzie często modlili się do bogów o bezpieczne dotarcie do krainy, w której będą mogli się na stałe osiedlić. Mijały tygodnie, aż wreszcie ich oczom ukazały się żyzne równiny na których liczne rzeki przecinające teren mieniły się w słońcu. Gdy nadszedł czas postoju Rus przemówił do swych braci i poddanych:

            - Mój lud jest już zmęczony trudami tej podróży. Wiem, że tutaj będzie nam dobrze, tu właśnie będzie nasza osada. Na tych równinach powstaną nasze domostwa.

            Obaj bracia, Lech i Czech, pożegnali  się z bratem, składając przy tym obietnice, że jeszcze się spotkają. Następnie ruszyli w stronę słońca, które akurat było w zenicie. Wybrali tę drogę ze względu na Czecha, który lubił  promienie słoneczne i ich ciepło. Podróżowali wiele dni, aż ich oczom ukazały się wielkie góry. Tam też rozbili obóz. Czech spoglądał z podziwem na wysokie góry i rzekł do brata:

            - Ukochałem ciepło słońca, gdzie będę mógł być bliżej niego, jak nie na tak wysokich górach? Ziemie są tu żyzne. Więc dalej bracie musisz podążać sam, ja i mój lud osiedlimy się tutaj.

            Lech wiedział, że musi dalej szukać miejsca dla swego ludu, jednak trudno było rozstawać mu się z bratem. Nadszedł w końcu dzień w którym pożegnał Czecha, zanim jednak odjechał w swoim kierunku przypomniał bratu o złożonej przez trzech braci przysiędze, że jeszcze się spotkają. I tak Lech ruszył w drogę na północ. Po wielu dniach marszu gdy rozbijano obóz, Lech rozglądał się uważnie po całej okolicy. Spodobał mu się widok rzek w których było mnóstwo ryb, lasy w których było dużo zwierzyny i żyzne ziemie, które pozazdrościli by mu bracia. Spoglądając na swój lud widział zmęczenie i wyczerpanie nieustanną podróżą. Postanowił więc przemówić:
            - To koniec naszej podróży.  Tu zbudujemy naszą osadę. W głębi duszy mam pewność, że to jest nasze miejsce i tu powinniśmy pozostać.
            Lud Lecha mimo iż ufał osądowi swego władcy był bardzo religijny i zapragnął aby bogowie dali jakiś znak, że to faktycznie w tym miejscu powinni się osiedlić.  W tej właśnie chwili nad ich głowami rozległ się wrzask. Wszyscy unieśli głowy i ujrzeli wielkiego, majestatycznego orła o mieniących się białych piórach. Wielki ptak właśnie lądował w swym gnieździe na szczycie wielkiego dębu. To był niesamowity widok, ujrzeć tak pięknego, białego orła na tle czerwonego, zachodzącego słońca.  Wszyscy dostrzegli w tym zjawisku znak od bogów, którego tak pragnęli.
            Tam, gdzie początkowo rozbito obóz z czasem wzniesiono ogromny gród z podgrodziem. Na pamiątkę orła zwiastującego Słowianom koniec podróży nadano mu kształt orlego gniazda. Gród nazwano Gnieznem, a biały orzeł na czerwonym tle od tamtej pory był godłem rodu Lecha, a następnie całego narodu polskiego.




Legendarne początki (wersja skrócona):
            Trzej bracia Lech, Czech i Rus przedzierali się przez puszczę szukając miejsca, gdzie mogliby się osiedlić. Nagle zobaczyli wzgórze, na którym, na starym samotnym dębie w gnieździe siedział orzeł.  Wtedy Lech powiedział: „Tego orła białego przyjmuję za godło ludu swego, a wokół dębu zbuduję gród swój i od orlego gniazda Gnieznem go nazwę”. 
            Pozostali bracia  poszli dalej szukać miejsca dla swoich poddanych. Czech  podążył na południe, a Rus na wschód.









Chrzest Mieszka I w 966 roku:
          Od czasów, w których Lech założył Gniezno minęło wiele pokoleń. Od tamtego czasu na okoliczne ziemie przybyły nowe słowiańskie plemiona. Jedni zwali się Ślężanami i mieszkali na ziemiach, które dziś nazywamy Śląskiem. Na innych wołano Wiślanie byli to potomkowie legendarnego króla Kraka, który zbudował gród nazwany od jego imienia Krakowem. Plemiona te były liczne lecz najsilniejsi byli potomkowie legendarnego Lecha, założyciela Gniezna. Najpierw zwano ich Lechitami, a później nazwa ta ustąpiła miejsca określeniu Polanie. To właśnie z tego plemienia wywodził się pierwszy władca Polski zwany Mieszkiem, który podbił okoliczne plemiona i w 966 roku przyjął chrzest. Dzięki niemu powstało państwo polskie, które istnieje do dnia dzisiejszego. Przyjęcie chrztu oraz ślub z Dobrawą księżniczkę czeską z dynastii Przemyślidów było przełomowe dla państwa polskiego. Dzięki temu książę Mieszko mógł włączyć swoje ziemie w zachodni krąg kultury chrześcijańskiej. Dawni słowiańscy bogowie, wierzenia przekazywane z pokolenia na pokolenie zaczęły odchodzić w zapomnienie. Nawet swoje pogańskie żony książę Mieszko po przyjęciu chrztu kazał od siebie oddalić.

            A co w tym czasie działo się z zamieszkiwaną przez Prusów Ziemią Lubawską? Dziś dla każdego z nas normalny jest fakt, że województwo warmińsko-mazurskie należy do Polski. Każdy kto nie spał na lekcjach historii powinien wiedzieć, że tereny te nie zawsze znajdowały się w granicach naszego kraju. Kiedy słowiański władca plemienia Polan w 966 roku przyjął chrzest tereny na których dziś znajduje się województwo warmińsko-mazurskie i obwód kaliningradzki nazywano Prusami. W południowo-zachodniej części pogańskich Prus leżała ziemia plemienia Sasinów (Zajęcy) na której w XIII wieku (dzięki misji chrystianizacyjnej biskupa Chrystiana) powstała Ziemia Lubawska. Jednak w X wieku po chrzcie Mieszka I chrześcijaństwo tam nie sięgało. Prusowie pozostali poganami aż do XIII wieku. Mieszkali oni w wielkiej puszczy, która rozciągała się aż po granice Prus (m.in. Ziemi Sasinów) z Mazowszem i innymi terenami, które zaczęły się nawracać dzięki Mieszkowi. Tak więc Mazowsze, Ziemia Chełmińska, a nawet w późniejszym okresie Pomorze Zachodnie i oczywiście Wielkopolska, Małopolska, Śląsk od X wieku ulegały wpływom chrystianizacji. Natomiast Prusowie oficjalnie do XIII wieku trwali przy swojej pogańskiej religii związanej z kultem natury.
           

Burzliwe karty polskiej historii...
            Na kartach historii Polski odnotowano wiele burzliwych i tragicznych okresów. Jednym z nich jest rozbicie dzielnicowe, które trwało w latach 1138-1320. Były to czasy, w których Polska nie miała żadnego króla, kraj był podzielony na dzielnice zarządzane przez przedstawicieli dynastii Piastów. Piastowie byli różni, jedni okrutni, a inni wręcz fanatycznie religijni. Często ze sobą walczyli. Piastowie ze Śląska tworzyli sojusze z Czechami, a Piastowie ze Starej Polski (zwanej też Wielkopolską albo Większą Polską) wchodzili w układy z Węgrami, którzy z kolei byli wrogami króla czeskiego.
            Wielu Piastom marzyła się koronacja na króla Polski i ponowne scalenie wszystkich dzielnic w jeden kraj. Częściowo udało się to przedstawicielowi linii wielkopolskich Piastów, księciu Przemysłowi II, który w 1295 roku został koronowany w Gnieźnie na króla Polski przez arcybiskupa Jakuba Świnkę. Koronacja ta wzmocniła tożsamość narodową Polaków. Niestety król Przemysł II został zamordowany kilka miesięcy po później. W większości podręczników historii przyjmuje się, że okres rozbicia Polski na dzielnice skończył się w 1320 roku kiedy arcybiskup Janisław w Krakowie na Wawelu koronował na króla Polski Władysława Łokietka pochodzącego z kujawskich Piastów.
            Po scaleniu kraju przez Władysława Łokietka nasza Ojczyzna istniała przez setki lat aż do tragicznego XVIII wieku, w którym trzech zaborców Rosjanie (będący potomkami legendarnego Rusa), Austriacy oraz (powstałe po sekularyzacji Zakonu krzyżackiego w 1525 roku) niemieckie Prusy dokonały zaborów i wymazały Polskę z mapy świata.


Odzyskanie niepodległości po 123 latach zaborów...
            III rozbiór Polski w 1795 roku podziałał na Polaków jak "zimny prysznic". Od tamtej pory staraliśmy się za wszelką cenę odzyskać swój kraj. Najpierw walczyliśmy po stronie Napoleona Bonaparte tworząc Legiony Polskie we Włoszech dowodzone przez gen. Jana Henryka Dąbrowskiego. W lipcu 1797 roku w miasteczku Reggio w północnych Włoszech Józef Wybicki skomponował pieśń dla naszych legionistów, którą nazwano Mazurkiem Dąbrowskiego. Sam autor zapewne nie spodziewał się, że będzie musiało upłynąć ponad sto lat, naznaczonych dwoma krwawymi powstaniami, zanim Polska odzyska niepodległość, a jego pieśń stanie się Hymnem Narodowym.
            Realne szanse pojawiły się podczas I wojny światowej, która wybuchła w 1914 roku. Wiedzieliśmy, że walka zaborców między sobą może doprowadzić do odrodzenia Polski po 123 latach zaborów. Tak też się stało w dniu 11 listopada 1918 roku Polska wróciła na mapy świata, orzeł biały ponownie wzleciał ku niebu. Tak samo jak przed wiekami kiedy Lech dostrzegł go w gnieździe i stwierdził, że tu zbuduje stolicę swojego kraju.


Tomasz Chełkowski
MOJA PREZENTACJA






A jak było na Ziemi Lubawskiej naszej Małej Ojczyźnie?

            Ziemia Lubawska od czasów pogańskich zamieszkiwana przez pruskie plemiona Sasinów była obszarem pogranicza. We wczesnym średniowieczu było to pogranicze chrześcijańsko – pogańskie, a później tereny te należały do Państwa Zakonu Krzyżackiego w Prusach i znajdowały się blisko granicy z Polską. Po wojnie 13 – letniej toczonej w latach 1454 – 1466 tereny te powróciły do Polski, a po I rozbiorze Polski w 1772 roku zostały zabrane przez Prusy. Dnia 11 listopada 1918 roku Ziemia Lubawska nie mogła się jeszcze cieszyć z odzyskanej niepodległości. Dopiero w 1920 roku, kiedy uprawomocniły się decyzje traktatu wersalskiego nasza Mała Ojczyzna w końcu znalazła się w granicach odrodzonej po 123 latach zaborów II Rzeczypospolitej. Tereny te znajdowały się przy granicy polsko – niemieckiej i z tego powodu na początku II wojny światowej, we wrześniu 1939 roku jako jedne z pierwszych padły ofiarą niemieckiej okupacji.



            Wielu regionalistów oraz historyków zadaje sobie pytanie: skąd w mieszkańcach Ziemi Lubawskiej bierze się tak duży patriotyzm, tak wielka miłość do Polski? Według Pani Ewy Rzeszutko, badaczki dziejów naszej Małej Ojczyzny tak silne przywiązanie do polskości, tradycji i religii katolickiej ma kilka przyczyn. Zacznijmy od tego, że na przestrzeni wieków na tym terenie było wielu bohaterów, młodych oraz starszych, często zamożnych, którzy narażali własne życie podczas wszystkich zrywów niepodległościowych. Przekraczali granicę zaboru rosyjskiego (tzw. Kongresówki) i walczyli w powstaniu listopadowym (1830 – 1831) oraz powstaniu styczniowym (1863 – 1864), przeciwstawiali się kulturkampfowi (czyli walce z polską Kulturą prowadzonej przez Bismarcka), opierali się silnej germanizacji, mówili, modlili się i śpiewali po polsku mimo niemieckich zakazów, ze łzami w oczach powitali Błękitną Armię gen. Hallera, która w styczniu 1920 roku wyzwalała te tereny spod władzy niemieckiego zaborcy. Również podczas kolejnej próby, która nadeszła w latach 1939-1945, czyli podczas II wojny światowej, dwa lata po jej zakończeniu do 1947 roku Polacy z Ziemi Lubawskiej dzielnie walczyli najpierw w Armii Krajowej, a od 1945 roku w  ROAK-u (Ruchu Oporu Armii Krajowej).


          Na zakończenie warto przytoczyć  mądre słowa Pani Ewy Rzeszutko, która godny naśladowania i podziwu patriotyzm okolicznych mieszkańców tłumaczyła w następujący sposób: „Miasta na Ziemi Lubawskiej w średniowieczu powstawały i rządziły się prawem chełmińskim ale największą siłą tych ziem były wsie, które w większości nadawano na prawie rycerskim. Co to znaczyło? A no to, że w zamian rycerz ten był zobowiązany stawać orężnie w obronie wiary i wolności tej ziemi. Ten nakaz był przekazywany z pokolenia na pokolenie (…) Przykładem ciągłości tego przekazu był udział mieszkańców (Nowego Miasta Lubawskiego, Lubawy, Lidzbarka Welskiego oraz większości wsi na Ziemi Lubawskiej) we wszystkich powstaniach mimo, że wybuchały one w zaborze rosyjskim (…) w powstaniu styczniowym z Prus Zachodnich (do, których w XIX wieku administracyjnie należała cała Ziemia Lubawska) wzięło udział aż 511 osób, wszystkich stanów, w tym 127 właścicieli ziemskich (…) potomków rycerzy, 101 chłopów i parobków, 40 służby folwarcznej, 154 kupców i rzemieślników, 29 księży i lekarzy”.